Wojny finansowe

Walka finansowa toczy się na różnych gruntach. Wiele gospodarek na świecie stara się osłabiać celowo swoje waluty, aby wzmocnić eksport, a tym samym budować ekstremalną nadwyżkę finansową, wzmacniać bilans handlowy. Wojny finansowe mają miejsce w każdym przedsiębiorstwie, które chce ograniczyć koszty funkcjonowania, wypracowując w ten sposób większy poziom zysku. Czy warto je prowadzić? Z ekonomicznego punktu widzenia deregulacja prowadząca do większej konkurencyjności, obniżenia cen ogólnych jest zawsze wartościowa. Oczywiście wojna to może pojęcie przesadzone. Ekonomiści w wielu państwach zastanawiają się w jaki sposób subtelnie zmienić strukturę globalną na własną korzyść. Robi się to za pośrednictwem niskich stóp procentowych, przejmowania biznesów międzynarodowych lub złóż naturalnych. Najlepiej w tym schemacie radzą sobie supermocarstwa tj. Stany Zjednoczone, czy Chiny. Ekonomia globalna posiada mnóstwo dysproporcji. Wynikają one zatem nie z samego działania mechanizmów popytu i podaży, ale decyzji politycznych lub zaostrzenia pewnych reguł handlowych. Warto mieć to na uwadze. Podsumowując, wojny finansowe prowadzą do jeszcze większych dysproporcji. Często nawet na arenie międzynarodowej państwa nie rozumieją, że trzeba bardziej troszczyć się o współpracę, dążenie do równowagi, aby popyt i podaż na produkty, usługi finansowe znajdował się w optymalnym punkcie.